na początku trochę cisnął, ale przetrwałem wehrem, nie wyszły mu zupełnie m8, wziął inf więc spokojnie poszedłem w grenki i walnąłem flaczki z obronnej, którą obrałem trochę bez pomyślunku.
koleś pod koniec już nie wiedział co robić
gdybym nie zalał mapy infem to nie wiem czy byłoby kolorowo, trudnoli przeżyć kamperskimi mgkami bez motorka, mogłem trochę więcej drutować i trzasnąć dobrą minę, ale zmarnowałem kasę na mp40 volków i kiepsko było z ammo