Jako że nigdy nie wrzucam powtórek na forum, a podczas tej gry fajnie mi się grało to łapcie i oglądajcie. Na początku kontrolowałem grę, ale (zagranie firmowe) traciłem składy i w pewnym momencie zrobiło się gorąco. Z jego strony def, doszedł do 88, ale mu je odebrałem. Ja zagrałem inf w odpowiedzi na 88. Trochę to wszystko było nie ogarnięte, ale grunt to zwycięstwo. Jeszcze próbowała k***a drophaka.
PS. Coś tam na końcu płakał, ale brak znajomości jako takiego angielskiego i trochę stresu na koniec nie pozwoliły mi tego przetłumaczyć
